Archiwum kategorii 'studia'

Przastkologia Stosowana.

Życzę miłego czytania. Wersja extended, ta co poszła do oceny jest nieco okrojona, parę rzeczy też jest poprawione, więc to przyjmijcie jako betę.

Uchwalenie Konstytucji kwietniowej i konstytucji PRL w relacjach prasy
Konstytucja jest aktem prawnym, określanym czasami jako ustawa zasadnicza, który zazwyczaj ma najwyższą moc prawną w systemie prawnym danego państwa.W skład materii konstytucyjnej mogą wchodzić różne zagadnienia. Najczęściej określa ona wszelkie podstawy ustroju społeczno – gospodarczego państwa, ponadto organizację, kompetencje i sposób powoływania najważniejszych organów państwowych, oraz podstawowe prawa, wolności i obowiązki obywatela. Podręczniki prawnicze określają konstytucję jako ustawę zasadniczą charakteryzującą się specjalnym, wyjątkowym procederem jej zmieniania. Na straży konstytucji stoi najczęściej głowa państwa, często nad jej przestrzeganiem czuwa specjalny trybunał.

Konstytucja jest dla każdego państwa rzeczą wyjątkową i bardzo ważną. Stąd także moment jej uchwalenia jest chwilą szczególnie ważną, najczęściej obchodzoną bardzo uroczyście, żeby nie powiedzieć – pompatycznie. Polska, choć występowała w tym czasie pod różnymi nazwami, miała w swej historii dwanaście konstytucji. Każda z nich miała duży wpływ na państwo i jego losy, każda też była szeroko komentowana – w przypadku szczególnie tych bardziej współczesnych, w prasie. W tej pracy postanowiłem się zająć wydarzeniami, jakimi było uchwalenie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 23 kwietnia 1925 roku i Konstytucji Polskiej Republiki Ludowej z 22 lipca 1952 r. Obie te konstytucje były w pewnym sensie zarówno końcem, jak i początkiem jakiejś epoki w historii Polski. Pierwsza ustanowiła autokratyczne rządy sanacji na miejscu demokracji, druga była ukonstytuowaniem władzy absolutnej komunistów i dominacji Związku Radzieckiego nad PRL-em. Zadziwiającym podobieństwem między tymi dwoma diametralnie różnymi aktami był fakt, że przeciwko nim występowała opozycja demokratyczna, choć opór ten różnie się objawiał.

Konstytucja kwietniowa była szeroko komentowana w prasie, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie, w zależności od sympatii danego pisma. Jako pierwszy przykład podam przychylny sanacji Dziennik Poznański, o podtytule “pismo polityczne poświęcone obronie rolnictwa, handlu, przemysłu i rzemiosła”. Była to podówczas gazeta o długiej i bogatej historii – założona jeszcze przez Hipolita Cegielskiego przed powstaniem styczniowym. W numerze na 24 kwietnia, w artykule zatytułowanym Podpisanie nowej konstytucji przez Prezydenta Rzplitej podany został sam plan uroczystości podpisania konstytucji przez Prezydenta, relacje post factum ukazały się oczywiście dopiero dnia następnego. Rozległe plany obejmowały jednocześnie sam akt podpisania o 19:30, raut wydawany pół godziny później na Zamku Królewskim z tej okazji, wojskowe orkiestry i wieczorną iluminację zamku. Jak dowiadujemy się z kolejnego numeru, wszystkie zamierzenia udały się znakomicie. Życzliwy DP z wielkim namaszczeniem, w górnej, centralnej części pierwszej strony, podkreśla powagę chwili podpisania, wzorując zresztą swoją relację z wydarzeń w większej części na komunikacie Polskiej Agencji Telegraficznej. Podkreślone są w nim między innymi salwy artylerii, które miały miejsce w momencie podpisania (“W chwili gdy Pan Prezydent wziął pióro do ręki, rozległ się pierwszy wystrzał armatni, za nim następne – jeden po drugim”) – w tym miejscu całe zdanie napisane jest wersalikami, dla podkreślenia jego ważności.

Równie szczegółowo DP opisuje wydarzenia, które miały w tym samym czasie miejsce na placu Zamkowym – manifestująca ludność wypełniła, wg. relacji, szczelnie cały plac i wyloty prowadzących do niego ulic. W zwartych grupach stały tam związki kombatantów i robotnicze, z kolei pod samą Kolumną Zygmunta stanęły w idealnym szyku, imponujące kompanie honorowe, reprezentujące wszystkie warszawskie pułki piechoty – 21 pułk piechoty, 30 pułk strzelców konnych i 36 pułk legii akademickiej. Nieco w głębi placu ustawił się szwadron 1 pułku szwoleżerów im. Józefa Piłsudskiego. Wszystkie te reprezentacyjne oddziały wojskowe stanęły pod sztandarami swoich pułków. W momencie podpisania, żołnierze sprezentowali broń, orkiestry wojskowe odegrały hymn narodowy i rozległy się wystrzały artylerii (“a baterja 1 dywizjonu artylerii konnej z dziedzińca kompanji zamkowej (…) dała 101 strzałów.”)

DP z satysfakcją odnotowuje także manifestacje poparcia społecznego dla zmiany konstytucji. Poparcie owo ujawniało się w licznych okrzykach na cześć Prezydenta, Konstytucji, Marszałka Piłsudskiego, Rządu i twórców konstytucji, które dobiegały ze zwartego tłumu, podchwytywane przez innych. Tłum odśpiewał też, przy muzyce granej przez orkiestry wojskowe, “Pierwszą brygadę”, hymn i liczne inne pieśni patriotyczne. Według gazety, warszawiacy z własnej inicjatywy stawili się tak licznie na Placu Zamkowym i długo nie rozchodzili się, do późnego wieczora wiwatując i śpiewając.

Dziennik Poznański ewidentnie wspiera nową konstytucję, sanację i nowy porządek, co widać chociażby przez pryzmat artykułów na kolejnych stronach, m.in. artykułu doktora Witolda Jeszkie zatytułowanego Dynamika nowej konstytucji. Popiera on w nim całym sercem nową konstytucję, bardzo nieprzychylnie wypowiada się też przeciwko stronnictwom jej przeciwnym (nazywając je m.in. “opozycją dla opozycji”. Jeszkie pisze też, że nowa konstytucja oznacza także nowe wyzwania i potrzebę zdwojenia wysiłków przez obóz prorządowy i BBWR. W podobnym tonie utrzymany jest też artykuł pani Wandy Zambrzuskiej-Gurzyńskiej – Kobieta wobec konstytucji. Ma on konserwatywny wydźwięk, zachęca on do brania udziału w życiu publicznym przez kobiety, ale w organizacjach, które za swój główny cel biorą dobro rodziny i innych tradycyjnych wartości, wskazuje też na szansę, jaką do rozwoju takich właśnie grup daje konstytucja kwietniowa.

Relacja z tego wydarzenia w Gazecie Warszawskiej jest o wiele skromniejsza, ustępuje w ważności innym informacjom. Gazeta Warszawska była w tym okresie, od jej wznowienia w 1918 roku, organem prasowym endecji, choć i wcześniej zawsze była pismem ściśle związanym z Narodową Demokracją, czego dowodem jest m.in. fakt, że w latach 1910-1916 jej redaktorem naczelnym był Roman Dmowski. Stąd też brak wielkiego zachwytu nad przyjęciem konstytucji – poświęcono temu wydarzeniu na pierwszej stronie jedynie wąską kolumnę po lewo, zatytułowaną Nowa konstytucja została podpisana, a artykuł jest w większości okrojonym z  epatujących zachwytem określeń komunikatem PAT, stąd w niektórych momentach można zauważyć niemal idealną zbieżność w tekście z Dziennikiem Poznańskim. Jedyną nową informacją, którą GW podaje zapewne nie bez złośliwej satysfakcji, jest fakt że planowana manifestacja – pochód ulicami miasta ostatecznie nie doszedł do skutku, przyczyny tego faktu nie są jednak podane przez autora artykułu.

O ile w Gazecie Warszawskiej stosunek do nowej konstytucji był ambiwalentny i nie zaatakowano jej wprost, to w Robotniku było dokładnie na odwrót. Gazeta ta, jako organ partyjny, nie ustawała w jej agresywnej i stanowczej krytyce. W artykule “Wyprzedaż starych zabawek” i koniec ” legendy młodych” , sam redaktor naczelny Robotnika, Mieczysław Niedziałkowski, atakuje samą konstytucje, a także tych którzy ją wspierają – na przykład prorządowy Ilustrowany Kurier Codzienny. Szczególnie upodobał on sobie za cel postać Stanisława Cara, który znany był ze swoich kontrowersyjnych wywodów na rzecz przyjęcia konstytucji. Niedziałkowski nazywa jego argumenty dotyczące prawa “instytucjonalnymi kombinacjami”. Otwarcie narzeka on także nad upadkiem demokracji, podkreślając np. fakt, że w tej sytuacji znika równość, powszechność i bezpośredniość wyborów, szczególnie w przypadku wyborów do Senatu.

Tytuł artykułu jest wzięty z oskarżenia Niedziałkowskiego, który zarzucając działaczom sanacji zdradę dawnych ideałów socjalistycznych, oskarża ich o propagowanie i wprowadzanie w życie idei konserwatywnych.(“Dawni socjaliści, dawni demokraci, dawni rewolucjoniści dokonywują pod surowym okiem konserwatywnym “wyprzedaży starych zabawek” gasnącego świata”) Porównuje on ich w tym do Napoleona, czy Tymczasowej Rady Stanu z 1918 r.  Druga część tytułu nawiązuje do pokrewnej kwestii – zerwania z “Legionem młodych”, które miało w tym czasie miejsce. Jak twierdzi Niedziałkowski, jest to prosta konsekwencja odrzucenia drogi odnowy i postępu na rzecz reakcji i konserwatyzmu. Poza tym artykułem Redaktora Naczelnego, Robotnik publikuje znaną już nam wersję wydarzeń według komunikatu Polskiej Agencji Telegraficznej.

W dniu następnym, w tymże Robotniku znajdują się na pierwszej stronie krótka deklaracja Polskiej Partii Socjalistycznej, w której podtrzymane jest dotychczasowe, skrajnie negatywne stanowisko wobec nowej konstytucji sanacyjnej. Została ona nazwana historycznym błędem. Partia odpiera też zarzuty BBWR o partyjniactwo, odrzuca jako absurdalne oskarżenia o bycie partią, która oderwana od możliwości robienia własnych interesów przeciwstawia się sanacji i deklaruje swoją opozycję jako “walkę o drogi rozwojowe Polski”.

W momencie uchwalenia konstytucji Polskiej Republiki Ludowej, sytuacja w państwie była diametralnie różna. Trudno mówić o jakichkolwiek możliwościach krytyki, w związku ze ścisłą kontrolą prasy i publikacji przez komunistyczna cenzurę. Różnorodność prasy w kraju nie była wielka, a i tak wszystkie gazety wychodzące jawnie i powszechnie dostępne musiały pisać podług linii partii i wytycznych władz. Stąd odmienne od oficjalnego zdanie mogła przedstawić wyłącznie prasa konspiracyjna lub emigracyjna.

Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza ( z podtytułem The Polish Daily and Soldiers Daily) był gazetą tego drugiego rodzaju. Wydawany po polsku w Londynie dla emigrantów, reprezentował stanowisko mocno zbliżone do pozycji rządu Polskiego na emigracji. Z tego wynikała jego zrozumiała, silna niechęć w stosunku do władz Polskiej Republiki Ludowej i obozu komunistycznego oraz Związku Radzieckiego. Stąd zrozumiałe jest, że kwestii nowej konstytucji DPiDŻ poświęcił niewiele miejsca, co więcej, artykuł ukazał się dwa dni po samym akcie uchwalenia konstytucji. Autor (lub autorzy) starali się zdyskredytować nowe władze i konstytucję, przyjmując zjadliwy ton. Na samym wstępie nowa konstytucja zostaje nazwana “stalinowską”, a sam rząd i sejm “reżymowymi”. Gazeta cytuje referat Bieruta z
przed paru dni (wygłoszony 19 lipca w Sejmie), wygłoszony właśnie za konstytucją i wyszydza jego ataki na opinię zagraniczną, która krytykuje projekt, nazywając go “nieudolnym”. Artykuł komentuje też nieprzychylnie zadziwiającą jednomyślność sejmu i “czczą formalność”, jaką było głosowanie odbywające się “przy wtórze owacji na część (…) Bieruta”. Dalej, DPiDŻ relacjonuje uroczystości jakie z okazji uchwalenia miały miejsce, m.in. zlot Związku Młodzieży Polskiej, związana z tym defilada, jak określa to gazeta, komsomołców i pokaz siły lotnictwa ludowego.

O wiele bogatszy w szczegóły i bardziej rozległy jest artykuł w Trybunie Ludu. Zupełnie inne jest też nastawienie gazety, jako jednego z czołowych mediów Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, do samego wydarzenia. Opisuje ona to przejmujące i podniosłe wydarzenie chwaląc wszystkich posłów za jednomyślność podczas głosowania i mowy popierające przedstawicieli wszystkich stronnictw (które zresztą zostały zacytowane w całości, tak jak i cała przyjęta konstytucja), które wielokrotnie przerywane były oklaskami. Zresztą jeżeli czegoś podczas uchwalania tej konstytucji zabrakło, to na pewno nie były to oklaski – oklaskiwane było niemalże wszystko – od wejścia towarzysza Bieruta, przez jego powitanie przez marszałka Sejmu, wspomniani mówcy, samo uchwalenie konstytucji, cała izba (“Bierut dziękuje (…) za owacje i z kolei oklaskuje izbę”), uchwalenie ustawy wprowadzającej aż po zamknięcie obrad sejmu. Piotr Rubik byłby zapewne w siódmym niebie.

Trybuna Ludu eksponuje także jakże spontaniczny udział ludności Warszawy w tym podniosłym wydarzeniu – wg. jej relacji, pod Sejmem zgromadziły się tysiące przejętych mieszkańców, którzy zgodnie śpiewali pieśni patriotyczne i wiwatowali na cześć posłów. Po przekazaniu im informacji o uchwaleniu tejże konstytucji, miało miejsce, oczywiście zgodne i spontaniczne, odśpiewanie międzynarodówki. Jednak na tym się nie skończyło. Wytrwali warszawiacy długo jeszcze wznosili przeróżne okrzyki na cześć samej Konstytucji Polski Ludowej, na cześć Prezydenta Bolesława Bieruta, na cześć pokoju, oraz, na ostatku, ale na pewno nie z najmniejszym entuzjazmem, jego chorążego Józefa Stalina.

W dniu następnym Trybuna Ludu rozpisywała się bardzo szczegółowo nad reakcjami polskiego Ludu Pracującego Miast i Wsi na nową konstytucję w większości polskich miast. Z pewnością wielkim zaskoczeniem jest to, że były one niezmiennie bardzo pozytywne i radosne, z obowiązkową dozą spontaniczności. Polskie społeczeństwo zjednoczone pod czerwonymi sztandarami gorąco manifestowało swoje bezgraniczne przywiązanie do PZPR jako siły przewodniej, oraz do jej przewodniczącego – Prezydenta Bolesława Bieruta. We wszystkich miastach miały miejsce liczne przemówienia, wiece, przemarsze i manifestacje. Obowiązkowym punktem uroczystości było także uważne wysłuchanie przemowy Prezydenta, oraz nieśmiertelne oklaski okrzyki sławiące konstytucję, Bieruta i Stalina.

Oba te wydarzenia, choć dzieli je niemały przedział czasowy i bardzo ważne doświadczenie, jakim była Druga Wojna Światowa, sprawiają wrażenie podobnych, szczególnie w relacjach prasowych gazet przychylnych zmianom. Jednak, choć prasa przychylna nowym konstytucjom w obu tych okresach oczywiście starała się postawić zmianę w jak najlepszym świetle, kładąc najczęściej nacisk na podniosłość i historyczność chwili, to dopiero gazety okresu PRL doszły w tych aspektach do granic absurdalności. W porównaniu ze formami używanymi przez dziennikarzy w dwudziestoleciu międzywojennego, które czasami brzmią nieco pompatycznie (co po części wynika ze zmian w języku), sformułowania prasy powojennej nie tylko ocierają się, ale w bardzo dużej części przechodzą w widoczną przesadę. Dziś używana wówczas nowomowa, a także przedstawianie sytuacji w schemacie czarno-białym śmieszy, ale podówczas te praktyki były dla sporej części opinii publicznej niemal całkowicie niedostrzegalne, która po części wierzyła w przekazywane informacje, po części zaś była oczarowywana pięknymi słówkami propagandzistów. To działało, tym bardziej, że w PRL, inaczej niż w II RP, czytelnik nie miał wyboru. Prasa podziemna nie była rozpowszechniona, tak więc pozostawało przyjmowanie tego, co przygotował reżim komunistyczny. Jednym ze skutków tego było rozpowszechnienie się wśród Polaków zdolności “czytania między wierszami”.

Przechodząc dalej, oczywistą oczywistością wydaje się być stwierdzenie, że przed wojną, de facto autorytarna władza sanacyjna nie zdawała sobie sprawy aż tak bardzo z siły, jaką stanowi prasa, w związku z tym nie próbowała jej całkowicie zdominować, choć rzecz jasna kontrolowała ją i cenzurowała. Dla przykładu Gazeta Warszawska została w 1935 r. zamknięta za rozpowszechnianie treści antyrządowych, a liczne numery Robotnika były w międzywojniu konfiskowane przez władze. Jednak dopiero komunistyczne władze zdobyły nieograniczoną władzę władzę nad prasą oficjalną, używając ją jako tuby propagandowej. Z kolei w okresie międzywojennym prasa działała bardzo prężnie, wychodziło wiele tytułów, które promowały różne punkty widzenia, gdyż wiele z nich było związanych z partiami lub organizacjami. Stąd, w przypadku uchwalenia konstytucji kwietniowej, pojawiły się głosy popierające (cytowany Dziennik Poznański, a także m.in. Ilustrowany Kurier Codzienny) i nastawione sceptycznie wobec zmiany, na przykład powiązane z partiami opozycyjnymi, a w przypadku konstytucji Polskiej Republiki Ludowej komentarze nieprzychylne pojawiały się jedynie na emigracji i w podziemiu, co zmniejszało szansę na dotarcie do większości społeczeństwa i ułatwiało reżimowi dyskredytować ten wyraz opozycji.

Podobieństwem obu wydarzeń jest natomiast ta właśnie opozycja. W obu przypadkach stawia się ona na pozycjach demokratycznych. Podkreśla to zarówno Polska Partia Socjalistyczna w Robotniku, z tej też pozycji konstytucję komentuje Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza. Różne jest jednak podejście – w Robotniku, redaktor naczelny atakuje konstytucję i obóz prorządowy wprost, obnażając jego niecne mechanizmy mające na celu oczywiście wprowadzenie de facto dyktatury, choć takie oskarżenie nie pada w prost. Z kolei autor artykułu w DPiDŻ nie sili się na bezpośredni atak, gdyż zdaje się sugerować, że dla każdego niedemokratyczność nowej ustawy zasadniczej, a także całego rządu i władz PRL muszą być oczywiste. Koncentruje się on raczej na wyszydzaniu poszczególnych wydarzeń, i to w sposób dość subtelny, pozostawiając sam fakt wyszydzenia domyślności czytelnika.

Jak wynika z przeprowadzonej analizy wybranych artykułów i ich porównania, między przypadkami przedstawiania w prasie dwudziestolecia międzywojennego i prasie powojennej PRL wydarzenia jakim jest uchwalenie nowej konstytucji występują zarówno podobieństwa jak i różnice. Najważniejszymi podobieństwami jest to, że oczywiście występował pluralizm opinii na temat danej konstytucji i jej uchwalenia, oraz w tym, że oba te wydarzenia, jakimi było uchwalenie, zostały uznane przez opozycję za niedemokratyczne. Z kolei różnią się przede wszystkim możliwościami swobodnej publikacji swojego zadania w obu tych okresach, oraz stopniem zaawansowania stylu i zdolności do przekonywania ówczesnej propagandy. Zagadnienia te są niewątpliwie bardzo ciekawe, a każde z nich z osobna zasługuje z pewnością na dokładniejsze zbadanie.

BIBLIOGRAFIA
[b.a.], Podpisanie nowej konstytucji przez Prezydenta Rzplitej [w:] Dziennik Poznański, Poznań, 24 kwietnia 1935, R.77 nr 95
[b.a.], Konstytucja 23 kwietnia weszła w życie, [w:] Dziennik Poznański, Poznań, 25 kwietnia 1935, R.77 nr 96
Jeszke Witold, Dynamika nowej konstytucji, [w:] Dziennik Poznański, Poznań, 25 kwietnia 1935, R.77 nr 96
Zambrzuska-Gurzyńska Wanda, Kobieta wobec konstytucji, [w:] Dziennik Poznański, Poznań, 25 kwietnia 1935, R.77 nr 96
[b.a.], Nowa konstytucja została podpisana, [w:] Gazeta Warszawska, Warszawa, 25 kwietnia 1935,
Mieczysław Niedziałkowski, “Wyprzedaż starych zabawek” i koniec “legendy młodych” [w:] Robotnik, Warszawa, 25 kwietnia 1935
[b.a.], Konstytucja, [w:] Robotnik, Warszawa, 26 kwietnia 1935
[b.a.], Stalinowska konstytucja uchwalona, [w:] Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza, Londyn, 24 lipca 1952 r.
[b.a.], 22 lipca Sejm Ustawodawczy jednomyślnie uchwalił konstytucję Polskiej Republiki Ludowej, [w:] Trybuna Ludu, Warszawa, 23 lipca 1952 r.
[b.a], Cały kraj radośnie powitał uchwalenie konstytucji Polskiej Republiki Ludowej, [w:] Trybuna Ludu, Warszawa 24 lipca 1952 r.

Bo tak…

…by wypadało (chyba?) coś napisać.

Na pewno chyba to jestem chory, a może tylko zmęczony, w końcu środa.

Chciałem coś napisać nt. Przastka, ale z tego zrezygnuję.

Niewiele mi poza tym zostaje. Na głośniku cały czas to samo, od dni paru (? nawet nie pamiętam) . Ciekawi? Tutaj.

Szkoda mi wysiłku i czasu na pisanie o polityce. Realnej. Nadal nie wiem na kogo zagłosuję. Cholera, decyzja pod presją urnową będzie. No cóż. Zobaczymy. Może za bardzo się przejmuję?

Co do polityki wirtualnej, jest lepiej. Wygrałem debatę wyborczą z Magovem, ale on ma żelazny elektorat partyjny, a ja ludzi których mam nadzieję przekonać, że faktycznie jestem lepszy. No cóż, zobaczymy, jak to starcie się skończy.

Wybaczcie taki smętny ton, ale <patrz akapit 2>.

//EDIT: O, zauważyłem, że tagi mi się powtarzają. V-świat i mikronacje. Jutro zdecyduję które usunąć. Teraz pić i spać.

Do boju!

Skąd ten bojowy nastrój w tytule? A jakoś tak. Z obowiązku.

Ćwiczenia z Socjologii rulez. Towarzysz magister Tomasz Godlewski jest jak na razie najbardziej przystępnym i pozytywnym pracownikiem Uniwersytetu z jakim się spotkałem. To Ci dopiero będzie, jak będę wolał socjologię od HPPXXw. No ale nic.

Kampania tu, kampania tam. Mam nadzieję, że się nie zniesmaczę do tej polityki, zanim zacznę ją uprawiać.

Znaczy się realna kampania. W Wandystanie nudy w środku kampanii. Z dziką satysfakcją mogę stwierdzić, że nikt nie jest w stanie wygrać ze mną dyskusji politycznej. Nawet wykorzystując wycieczki osobowe. Arkadij już chyba odpadł… Ciupak się wypstrykał… a Pupka nie wie o co chodzi. Inni nawet nie podjęli rękawicy. No cóż. Rzecz jasna, jestem dominantem na scenie politycznej, tylko problem polega na tym, że niewielu jest wyborców, a do nich zaliczają się wcześniej wymienieni i inna opozycja. No ale kwiatonem chyba powinienem zostać :-]

Jutro aż trzy godziny zajęć. O nie. Jak ja to wytrzymam?

Studia

Poczatek studiów jakoś się rozkręca. Jak miło, za tydzień już będą piłować. No ale co się chciało…

Uwielbiam środy. Środy to jest to. Cudowne i bezkompromisowe. Nic tylko się zatłuc indeksem.

Jeżeli uważacie że moje wpisy stają się CzTeRnAsTkOoFe to macie do wyboru…

1. Spadać.

2. Milczeć.

3. Nie czytać.

Albo cokolwiek innego, np. protestować dalej. Może to jakiś skutek odniesie.

PS. No tak, z zaaferowania nie wpisałem tematu…

[Po raz kolejny - wykręcona w śrubkę inspiracja Chyżym. Może znowu pobudzę Morpha do pisania. Zawsze jakiś pożytek.]

W świecie w którym żyję, żyje się lepiej. W sumie, jak w raju. To jest świat, który można sobie pozwolić na problemy osobowościowe. Świat, gdzie kasę masz, jeżeli tylko Ci się chce. Albo jeżeli twoim rodzicom się chce. A ty możesz się obijać, zabawiać, psuć wzrok przed komputerem lub wątrobę na imprezach. Ten świat jest łatwiejszy, znośniejszy i inny. Jak masz chwilkę zadumy, możesz pomyśleć sobie o tych stamtąd, w zależności od poglądów w różny sposób. Albo z pogardą, bo frajerzy i im się nie udało i dobrze im tak, albo z litością, bo biedacy, życie ich zmarnowało, ale co ja mogę zrobić, albo dajmy na to z podziwem, w końcu to oni są robotni, państwo budują, ale żeby tak jak oni, to nie, ja nie z tej gliny, mogę się pozachwycać, ale pozostaję stolycznym yntelektualystą. Dla mnie już praca w McDonaldzie to praca fizyczna i ostatecznie tylko do takiej się mogę zniżyć. Żeby mieć na fajki albo wódkę. No, czasem można dla frajdy popić komandosa i popozować przed resztą i samym sobą, że jestem, dajmy na to, punkiem co to tylko jabole. Absurd. Od kiedy prawdziwy punk pije jabole?

Czy żyję w takim świecie? Półstopiem. Półstopiem gdzie indziej, reszta w sumie obija się o ścianki tego małego świata, który w większym stopniu składa się z mojego mieszkania. Wyjść? Po co? Znajomi, jak są, to gdzieś na Bemowie, w chuj daleko. Zresztą, tacy znajomi… nawet nie zadzwonili od czasu końca szkoły. Przynajmniej niektórzy.W pobliżu? Gdzie się pokręcić? Po Pradze pełnej meneli, albo zwykłych szarych ludzi o pustym spojrzeniu raczej nie, Nowy Świat+Krakowskie Przedmieścia są o wiele ciekawsze, ale ile można chodzić i patrzeć na ludzi… Odludek raczej ze mnie, czyż nie? Ciekawe czy studia coś zmienią… W sumie, jeżeli będzie tam społeczność, która sama mnie wciągnie do siebie, to chyba coś jednak… Ale cholera wie.

Rok studiów do pierwszej, niewielkiej zmiany. Kolejny rok, do drugiej poważnej zmiany. Jeżeli wszystko pójdzie mniej więcej dobrze. Esz. Czy wy też czasem marzycie, żeby wyłączyć świadomość i czekać w nieświadomości do lepszych czasów? Czy to tylko ja tak miewam?

Cóż, tak czy inaczej, nieodwołalnie kończą się beztroskie lata mordęgi w szkole, teraz zacznie się mordęga+ troski na studiach.

Życie jest absurdalne, a ja powinienem skończyć tę notkę. Tematy mi się wyczerpują z improwizacji, co widać poprzez dużą ilością akapitów (może i wyglądają na powiązane, ale każdy z nich to oddzielna myśl.) W sumie… ileś tam słów, nie pisze ile, bo dopisując jeszcze zwiększam ich ilość… czterysta dziewięćdziesiąt siedem i tak dalej. Chyba powinienem iść spać, skoro zaczynam przynudzać… hrrr… vnqgic[;

… Ale nie k***a na klawiaturze, człowieku, opanuj się. Za sobą masz łóżko, które po drobnym uporządkowaniu będzie świetnie się do tego nadawało. Dokończ pisanie, zgaś monitor, bo eMule pracuje, ułóż poduszki i walnij się spać. Grzeczny chłopczyk. (To ostatnie to cytat z mojej Kasi, uwielbiam jak takdo mnie mówisz kochanie ;-) )

EDIT//PS. No tak, z zaaferowania nie wpisałem tematu. Ani kategorii.

Absolutne wku****nie…

… z powodu lektoratów językowych. Nie gniewałbym się, gdyby do wyboru było 3-5 języków powszechnie używanych plus kilka najpopularniejszych egzotycznych (chiński, arabski – w ten deseń). Ale nie mogę zrozumieć, jeżeli lektoratów jest chyba ponad 60, wliczając języki takie jak suahili (o dziwo w Studium Europy Wschodniej), albański, macedoński, kirgiski, czeczeński i baskijski, dlaczego nikt k***a nie stworzył lektoratów z języka gaelickiego. Co za patafiany!

Oczywiście, nie jestem tak głupi żeby kogoś oskarżać na serio. Tak sobie pluje w przestrzeń, bo w brodę nie ma po co. Po prostu zły jestem, bo choć nie liczyłem na takie lektoraty, to chętnie bym się zapisał, gdyby były. Ech, mój pech. Mam plan rezerwowy, ale jak nie, to zostanie mi się zapisać na francuski czy angielski… Nuuudy. Innej notki dziś nie będzie, dostałem z półobrotu.

P.S. Nawet przyjemność planu rezerwowego mi odebrali. Turkmeńskiego też nie ma. K***a.

Muzyka reklamowa

Zdecydowanie mogę powiedzieć, że muzyka w reklamach ostatnio mnie intryguje.

Dominują przede wszystkim reklamy samochodów. Ostatnia maniera w tej kategorii jest ciekawa, szczególnie podobają mi się reklamy Saab’a 9-3  z muzyka Niny Kinert “Throught your eyes”, (zajrzyjcie na myspace.com, tam możecie sobie posłuchać pełnej wersji) a także bardziej żywa reklama Suzuki Swift. Ale podobne reklamy mają też inne samochody – muzyka i samochód jedzie sobie.  I różne obrazki z jego okien. Ale muzyka potrafi być ładna. Muszę jeszcze sobie odświeżyć pamięć, bo pamiętam, że podobna była chyba w reklamie hp (Hewlett-Packard, nie Harrego Pottera).

Z innych spraw – jutro na zjazd, wracam w niedzielę. Właśnie, nie sprawdziłem powrotnego. Ech, to moje zapominalstwo… kiedyś mnie zabije. Jakby co, to uprzedzałem.

Laba się kończy. Frustrujące. Ale moje zdolności wyszukiwania informacji wróciły, już wiem co i jak :-P

No dobra…

… Morph, przekonałeś mnie ^_^

Jak zwykle nie robię nic. Znaczy obijam się. Lenię i tak dalej. Czy trzeba pisać więcej? A niby powinienem coś robić, np. w związku ze studiami. Tzn. w sumie nie wiele mogę zrobić, bo niewiele wiem. A moje poszukiwanie informacji jest mocno niewydajne. Poza tym olewam obóz zerowy, bo jadę na zjazd. Czy jestem lekkomyślny? I co z tego? :-P

Właśnie, zjazd :-] Fajnie będzie pojechać, parę znajomych gęb, będzie z kim pogadać, komu nawsadzać parę jobów i komu dać w łeb. Niekoniecznie wirtualnie ^_^ <- aha, lubię tę minkę-chinkę :-P Zostało tydzień i parę dni, ale trza by się rozejrzeć za biletem, hm.

Ostatnio z jednej strony moje postrzeganie polityki dochodzi do punktu krytycznego (i ze strony wkur…zenia i ze strony rozbawienia, a jak się zetkną, to sam nie wiem co będzie. Pewnie zapiszę się do Młodzieży Wszechpolskiej.

Wbrew pozorom podobała mi się idea poruszona na LDMW przez parę osób. Ba, byłbym w stanie się w coś takiego faktycznie zaangażować. Panowie, robimy?

Jakoś mi się żyje…

… błogo. Znaczy jest tak. Nie muszę nic robić, obijam się bezczelnie w domu. Mam dziewczynę, nie dość, że piękną i mądrą, to jeszcze w dodatku nie w formacie .jpg. Bosh normalnie shok!

W dodatku mam jeszcze miesiąc tej laby. Oczywiście, trochę jest niepokoju, bo jednak, co studia to studia, trzeba będzie się od nowa przyzwyczajać ;-) Ale to jeszcze za miesiąc, więc na razie chillout.

Mnóstwo rzeczy natomiast robię w mikronacjach i dobrze, bo niedługo mogę nie mieć czasu. Akty w Morvanie, uzupełnianie IHM, debaty w Churale. Na to nachodzi jeszcze fakt, że znowu się zapisałem na forum mikronacji… a już tak dobrze było ;-)

Na dobranoc zaprezentuję jeszcze moje najnowsze dziecko – herb klanu O’Rhada.

odznaka.png

Ostatnio…

… mniej pisałem. Spodziewałem się tego – czas u mnie rozciąga się jak harmonia raz jest go baaardzo dużo, a po chwili brakuje go na cokolwiek. Cóż. Bywa.
Złożyłem ostatnie dokumenty, nic już się w sprawie studiów nie zmieni. Student politologii UW. Jest zajefajnie.

Teraz zresztą piszę, bo wyjeżdżam. Co prawda jutro rano, ale wyjeżdżam. Na 8 dni – następny poniedziałek będę. Wątpię żebym miał dostęp do kompa w tym czasie. Będę za to na komórce – jeśli ktoś nie ma, a czuje chęć napisania – +48507320382. Polecam. Wrażenia niesamowite.

Chce mi się w sumie krzyczeć z radości. Że jadę. Kurde, niby nic nie ma, żadnej namacalnej więzi (w sensie, że takiej miłości nijak dotknąć), a kurde… ta odległość strasznie przeszkadza. Że taka duża. Człowiekowi już nieco odwala, przynajmniej tak się zdaje. Budzę się rano i dziwię się że tak jak zawsze jestem sam w łóżku. No cóż. Bywa.

Tym bardziej, że bywa tylko do jutra, na mej twarzy widnieje promienny uśmiech od ucha od śledzia. E… Do ucha do śledzia. Czy jakoś tak. Jasny gwint. Jestem szczęśliwy, jakby mi to jeszcze tak z rok temu powiedział to bym się postukał w czółko. Hmm. Przed nowym rokiem też bym pewnie nie uwierzył. A jednak…

Następna strona »


Staty

  • 5,343 wejść

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« sie    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Last FM

Ile warty jest ten blog?


My blog is worth $2,822.70.
How much is your blog worth?

MyPersonality

Click to view my Personality Profile page