Archiwum kategorii 'poetyka'

[...]

Zamknąć oczy i całować.

Położyć dłonie na Twoim ciele.

I  nie pozwolić oderwać się od Ciebie.  

Szukać wśród krzyków uniesień, romantycznej prawie śmierci.  

Jestem na wojnie, lubię patrzeć wprost w lufę broni.

Dla zabawy. 

I nie wrócę już stąd, zbyt wiele tu widziałem, czego nie widziałem wcześniej. 

I rozumiem już co miałaś na myśli, kiedy trzymałem Cię w ramionach.

I rozumiem co miałaś na myśli, leżąc milcząc w ciemnościach.

Za natchnienie 1 i 2 dziękuję.Szczególnie drugie, polecam każdemu. I wbrew temu, że może być oflagowane jako tylko dla dorosłych, osobiście uważam, że każdy może to obejrzeć. Warto. Szczególnie jeżeli popatrzy się na to z dobrym podejściem. Oczywiście, to moje podejście jest dobre :-]

Siedzi i słucha odbijających się fal

wewnątrz zakrętów i korytarzy

węzłów splotów i krzyży nici

która podobno uszy trzyma

Siedzi i robi inne rzeczy niż musi

bo czy musieć znaczy musieć

czy tylko chcieć jak inni chcą

a jeśli chce się samego słuchać?

Siedzi choć czasem wstaje

podskakuje i macha rękami

wyciąga różne przedmioty

i żałuje że nie mógłby tak zawsze

Reakszyn

Reakcje na wybór prozy z “Brulionu”

Wybór tendencyjny, tako i wiersz.

Drogi Brulionie i brulioniści,

Ja rozumiem.

że obsceniczność,

że krew, mocz i sperma,

że oko trupa w odbycie kobiety,

że markiz de Sade,

że prostytucja,

że antysemityzm,

że Ezra Pound i Himmler,

że antyreligia i katolicyzm,

że przemiana,

że postęp,

że na nowo,

ja to wszystko rozumiem,

nudni jesteście.

Wiersz powstał już jakiś czas temu, kiedy spędziłem wieczór na czytaniu tekstów właśnie z Brulionu…

Zainspirowane…

… po raz kolejny piosenką. Zgadnijcie jaką ;-) podpowiem, że też jest wśród reklam samochodów :-P

Morza,  rzeki,

przebędę.

Granice twego serca

przekroczę.

galopując między burzami

jak błyskawica.

Wtedy zostań moją.

 

 

Przecudowna istoto

Przecudowny strach budzisz,

Twe słoneczne spojrzenie przepala,

I kocham to życie.

 

 

Światło bije z twej twarzy,

kąpiąc mnie w blasku księżyca,

pieszcząc mnie twymi snami.

nie przestawaj, nie budź się jeszcze…

 

Śmieję się do Ciebie,

Całuję twoje oczy,

 

I cudownie jest żyć.

 

// Edit – wiersz trochę wygładziłem, jak sądzę jest lżejszy.

[...]

Cały czas czekam tu na Ciebie.

Zbieram rady i słodkości,

Gromadzę fajerwerki i ozdoby,

By ujrzeć uśmiech w twoich oczach.

Cały czas czekam, by Ci powiedzieć,

co czuję i czego dla nas pragnę,

czekam by i Ciebie móc wysłuchać.

Słucham takich piosenek i czekam,

aż będę mógł spróbować.

By móc ujrzeć uśmiech w twoich oczach.

Gdzie to jest?

Tu gdzie jestem nie ma uśmiechu. Nie jestem z tego świata. Bo po co?

Nie lubię tramwaju, gdzie jedzie człowiek z żoną i dzieckiem. Dres i agresywne słowa do syna. Usiadł przed matką która nie czuje się dobrze. Patrzy błędnym okiem za okno bez przekonania tuląc dziecko trzymane na kolanach, które boi się odpowiedzieć ojcu. Tutaj się człowiek nie uśmiecha.

Uśmiech uśmierza strach. A tu trzeba być strasznym. Żeby się nie bać.

Albo stanąć bojąc się z boku, przycupnąć w swoim wnętrzu. Patrzeć za okno. Unikać wzroku. Bać się. Ale się udaje unikać. Tego czego się boi.

Nie jestem stąd. Uśmiecham się do starszego pana, który po cichu odsuwa się od siedzącego obok mężczyzny w dresie. Starszy pan patrzy przestraszonym wzrokiem i patrzy za okno. Innego wzroku nie łapię. Patrzą za okno, na buty czy w sufit.

Świat przestraszonych, zmęczonych i szarych ludzi. Nie zawsze. Przebiega dziecko, uśmiechając się do starszej pani, która wygląda jak jego babcia. I ona się uśmiecha.

Wsiada trzech facetów z piwem. Śmieją się i rozmawiają. Matka bierze dziecko na kolana i odwraca się plecami. Uśmiechy zamierają i nikną.

Świat wstydu i strachu i wyczerpania. Nie jestem stąd. Wystarczy przejechać Wisłę. Wysiąść gdzie Ci palma odbiła. Autobus Nowym Światem… innym światem. Ludzie uśmiechają się i rozmawiają. Studenci są różni, kolorowi, młodsi. Ludzie są inni.

Za Wisłą została Praga. Praga w dresie i z agresywnym strachem w oczach. Niecała. Nieabsolutna. Niejednorodnie szara. Ale Praga.

Takie tam…

Było to tak, że miłość była w bajkach.
Dla kogoś kto siedział obok i dostawał.
Zawistne koszmary wrzaskiem szukały ujścia.
Miłość była mi jak utracona ziemia
nie dostawałeś jej w zamian
bolesny cios. Szyderczy kwaśny deszcz.

Zobaczyłem twarz.

Jeśli rzecz jest utracona,
to znaczy że w końcu
ją odnajdujesz.

(dedykacja dla Morpheusa. Inspiracja – Smash Mouth)


Staty

  • 5,343 wejść

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« sie    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Last FM

Ile warty jest ten blog?


My blog is worth $2,822.70.
How much is your blog worth?

MyPersonality

Click to view my Personality Profile page