Wizja Morvanu

Od razu na początku lojalnie zastrzegam parę rzeczy. Po pierwsze, wizja może być trochę niespójna, bo generalnie po cześci tylko jest to wizja konkretnych elementów, większość jest to takie… wrażenie, dość nieczytelne. Ponadto, aby dobrze zrozumieć to, co mam na myśli, proponuję poszukać informacji o steampunku. Filmy takie jak np. Bardzo Dziki Zachód, albo Liga Niezwykłych Dżentelmenów, choć nie są wybitne, mogą pomóc w zorientowaniu się w sytuacji. Lektura Verne’a również może nieco pomóc w zrozumieniu wizji. Wprost idealnym byłby fakt obejrzenia japońskiego filmu animowanego – “Ruchomy zamek Hauru”. To jest właśnie trochę taki świat…

Nie bój się marzyć… Wyobraź sobie świat, w którym czas zatrzymał się w XIX w., w epoce wiktoriańskiej. Tak samo technologia. A może nie do końca? Technologia bowiem rozwija się, choć bez takich innowacyjnych wynalazków, jak silnik spalinowy i elektryczność. Wyobraź sobie świat, którego ulice oświetlają lampy gazowe, a drogami jeżdżą samochody, napędzane sprawnymi silnikami parowymi. Świat, w którym koleje i wielkie parowce przeżywają okres wielkich sukcesów, zaś niebo zdominowane jest przez wielkie sterowce. Niewielki świat, gdzie węgiel, nie uran czy ropa jest najważniejszym z surowców.

Państwo w którym to wszystko się dzieje, jest państwem demokratycznym. Odrzuca ono tyranię jednostki – władzę sprawuje wybierany w parlamencie na trzymiesięczną kadencję Lord Protektor, zaś wybory do parlamentu są wolne. To on powołuje rząd z Lordem Taoiseachem na czele, któremu parlament udziela wotum zaufania. Panuje tu wolność słowa, polityka wrze, choć nie oznacza to, że państwo pozwala na zamieszki czy bunty.

Państwo to, jest państwem na wskroś imperialnym oraz w dużej części – morskim. Parowce – monitory i ajronklady z armatami wielkiego kalibru, a także transportowe żaglowce o stalowych masztach – windjammery – kursują między koloniami przywożąc egzotyczne towary i zawożąc rodzime produkty na tamtejsze rynki zbytu. Armia, złożona głownie z piechoty uzbrojonej w ręczne karabiny jednostrzałowe tłumi zamieszki wśród tubylców. Tam, gdzie polityczne spory doprowadziły do wyjścia robotników na ulice, drogę zagradzają im dragoni. Tłum cofa się i rozstępuje jednak nie przed nimi, a przed nadjeżdżającym, dymiącym z komina stalowym potworem, podobnym do lokomotywy, w pełni opancerzonym, z którego otworów po bokach wystają lufy ciężkich karabinów maszynowych.

Dynamitem wysadzane są przeszkody, które utrudniają budowę żelaznych dróg. Te siecią oplatają miasta i biegną przez pola i lasy. Jednak na głębokiej prowincji wciąż znaleźć można spokój, gdzie chłopi, tak jak od setek lat, uprawiają pola idąc za pługiem ciągniętym przez woły. Na plantacjach czarni robotnicy zbierają bawełnę. Nie są niewolnikami, jednak za pracę dostają niewiele pieniędzy – ich pracodawca jednak żywi ich i daje im mieszkanie. Czasami żyją lepiej, niż robotnicy w wielkich miastach, którzy za marną pensję narażają życie przy maszynach, nie będąc pewnymi pracy każdego ranka, kiedy przyjdą do fabryki.

To także państwo kultury i ideologii. Spory toczą się o pryncypia, nie o poszczególne konkrety. Ruchy masowe i elitarne, rewolucja i reakcja – to wszystko miesza się z niezwykłym celtyckim pochodzeniem – wciąż odbywają się obrzędy w świętych kręgach, gdzie kozy składane są na ofierze bogom… A składający często są poważanymi biznesmenami czy politykami. Artyści tworzą pod wpływem popularnego opium, wielcy społecznicy propagują pracę u podstaw, a romantycy piszą o poświęceniu wobec idei narodu i wolności.

Nie jest to państwo idealne. Wypadki wybuchów kotłów parowych, w których jest po wielokroć wiele, zabijają i ranią. Część żyje w nędzy, część w dostatku. Typowe społeczeństwo wieku XIX. Nietypowa technika. Oryginalny ustrój. Niezwykła atmosfera. Tajemnicza kultura. To wszytko razem? Nie bój się marzyć…

Co do realizacji, to nie jest to tylko marzenie. Wizja nie jest trudna do realizacji w formie mikronacji. Wystarczy grupa zaangażowanych, poważnych osób. To zresztą jest niestety największa słabość planu – uczestnicy muszą być a) w miarę doświadczeni i zaangażowani w mikronacje, b) umieć się wczuć w zabawę, c) musi ich być trochę…

Co w tej sytuacji można zrobić? Zobaczymy, będziemy się starać. Może się uda…

3 Odpowiedzi do “Wizja Morvanu”


  1. 1 Walker styczeń 15, 2008 o 5:24 pm

    Podobną wizję miał kiedyś Kaworu Nagisa w jego Aerialnym Mieście, które miało się mieścić w Erboce. Niestety się nie udało i pomysł nigdy nie ujrzał światła dziennego. Zapraszam do dyskusji w temacie o mikronacyjnych utopiach na Forum Mikronacje.

  2. 2 Nyetopyr styczeń 15, 2008 o 9:39 pm

    Tak, przyznam że kiedy miało ono powstawać z nadzieją śledziłem tę kwestię – już wówczas miałem pewne sentymenty wobec tego typu kultury, choć o samym wolnym Morvanie jeszcze mi się nawet nie śniło ;-)


Dodaj komentarz




Staty

  • 5,343 wejść

 

styczeń 2008
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Last FM

Ile warty jest ten blog?


My blog is worth $2,822.70.
How much is your blog worth?

MyPersonality

Click to view my Personality Profile page