Archiwum dla styczeń, 2008

Siedzi i słucha odbijających się fal

wewnątrz zakrętów i korytarzy

węzłów splotów i krzyży nici

która podobno uszy trzyma

Siedzi i robi inne rzeczy niż musi

bo czy musieć znaczy musieć

czy tylko chcieć jak inni chcą

a jeśli chce się samego słuchać?

Siedzi choć czasem wstaje

podskakuje i macha rękami

wyciąga różne przedmioty

i żałuje że nie mógłby tak zawsze

A po chuj…?

… nam Wojsko Polskie?

Owszem. Wygląda ładnie, fajni lata, strzela, bum bum i tak dalej.

I to cały z niego pożytek. Bo poza tym chla, strzela do Afganów i Irakijczyków. I kosztuje całe nasze społeczeństwo w ch.

Nie ma sensu udawać, że jest potrzebne. W obecnej sytuacji międzynarodowej, wojna w krajach cywilizowanych jest mrzonką. Nawet Białoruś za miedzą, kiedy chce nam podkręcić ceny na gazie, to dostaje kopniaka od Rosji. Bo nikomu nie zależy na konfliktach, szczególnie zbrojnych. Na nich można stracić, nie zyskać.

Polska co prawda znajduje się na wschodnim krańcu Europy, jednak Ci na wschód nie są zagrożeniem, choć wielu mogłoby tak postrzegać Rosję. Im też zależy na handlu, na pokoju. Tym bardziej, że Polska, było nie było, jest członkiem NATO i UE, a to jednak daje pewne bezpieczeństwo.

Dlatego też wojsko jest zbędne. Bo kosztuje, nie tylko pieniądze (które mogły by iść na zbożny cel ratowania Polskiej gospodarki), ale i życie i zdrowie ludzi (bez wojska Polacy nie ginęli by gdzieś w Iraku i Afganistanie, ba, ostatni powód do żałoby też by nie zaistniał…), w tym psychiczne – bo to co wojsko robi z poborowymi, jest dokładnie zbadane i znane.

Jedyny argument za wojskiem, jaki jest w miarę sensowny, jest tworzenie miejsc pracy. Ale za te pieniądze, państwo mogło by stworzyć o wiele więcej miejsc pracy w innych, bardziej pożytecznych dla reszty społeczeństwa branżach. Istnieją tysiące różnych sposobów wydania tych pieniędzy, które idą na żołd, sprzęt, części, amunicję, paliwo, transport, aprowizjację, utrzymanie i hgw co jeszcze. Choćby na te pielęgniarki i lekarzy…

English subjects of the blog posts are shpaner’s?

Hej, tym razem coś ode mnie. Będzie po trochu o wszystkim.

Numero uno, żałoba. Powiedziałbym że to absurd, gdybym nie wiedział, że to norma. Powiedziałbym, że absurdem jest medialna nagonka, gdyby to nie była oczywistość. Niekoniecznie oczywista, ale jednak.

Duet – studia. Zaliczone większość rzeczy, w przyszłym tygodniu egzaminy dwa, potem jeszcze jeden. Tyle.

Trio.  Generalnie życie jest nadal tak piękne jak zawsze, i to bynajmniej nie dlatego żeby mi się jakoś specjalnie powodziło (info dla depresyjniaków co pomyśleli “temu to dobrze”), tylko dlatego, ze taki jest jego parszywy, ale zawsze, charakter.

I na tym zakończę, bo jeżeli przestaję pisać i zastanawiam się co pisać dalej, to  wiem że potem będzie nudno.

Wizja Morvanu

Od razu na początku lojalnie zastrzegam parę rzeczy. Po pierwsze, wizja może być trochę niespójna, bo generalnie po cześci tylko jest to wizja konkretnych elementów, większość jest to takie… wrażenie, dość nieczytelne. Ponadto, aby dobrze zrozumieć to, co mam na myśli, proponuję poszukać informacji o steampunku. Filmy takie jak np. Bardzo Dziki Zachód, albo Liga Niezwykłych Dżentelmenów, choć nie są wybitne, mogą pomóc w zorientowaniu się w sytuacji. Lektura Verne’a również może nieco pomóc w zrozumieniu wizji. Wprost idealnym byłby fakt obejrzenia japońskiego filmu animowanego – “Ruchomy zamek Hauru”. To jest właśnie trochę taki świat…

Nie bój się marzyć… Wyobraź sobie świat, w którym czas zatrzymał się w XIX w., w epoce wiktoriańskiej. Tak samo technologia. A może nie do końca? Technologia bowiem rozwija się, choć bez takich innowacyjnych wynalazków, jak silnik spalinowy i elektryczność. Wyobraź sobie świat, którego ulice oświetlają lampy gazowe, a drogami jeżdżą samochody, napędzane sprawnymi silnikami parowymi. Świat, w którym koleje i wielkie parowce przeżywają okres wielkich sukcesów, zaś niebo zdominowane jest przez wielkie sterowce. Niewielki świat, gdzie węgiel, nie uran czy ropa jest najważniejszym z surowców.

Państwo w którym to wszystko się dzieje, jest państwem demokratycznym. Odrzuca ono tyranię jednostki – władzę sprawuje wybierany w parlamencie na trzymiesięczną kadencję Lord Protektor, zaś wybory do parlamentu są wolne. To on powołuje rząd z Lordem Taoiseachem na czele, któremu parlament udziela wotum zaufania. Panuje tu wolność słowa, polityka wrze, choć nie oznacza to, że państwo pozwala na zamieszki czy bunty.

Państwo to, jest państwem na wskroś imperialnym oraz w dużej części – morskim. Parowce – monitory i ajronklady z armatami wielkiego kalibru, a także transportowe żaglowce o stalowych masztach – windjammery – kursują między koloniami przywożąc egzotyczne towary i zawożąc rodzime produkty na tamtejsze rynki zbytu. Armia, złożona głownie z piechoty uzbrojonej w ręczne karabiny jednostrzałowe tłumi zamieszki wśród tubylców. Tam, gdzie polityczne spory doprowadziły do wyjścia robotników na ulice, drogę zagradzają im dragoni. Tłum cofa się i rozstępuje jednak nie przed nimi, a przed nadjeżdżającym, dymiącym z komina stalowym potworem, podobnym do lokomotywy, w pełni opancerzonym, z którego otworów po bokach wystają lufy ciężkich karabinów maszynowych.

Dynamitem wysadzane są przeszkody, które utrudniają budowę żelaznych dróg. Te siecią oplatają miasta i biegną przez pola i lasy. Jednak na głębokiej prowincji wciąż znaleźć można spokój, gdzie chłopi, tak jak od setek lat, uprawiają pola idąc za pługiem ciągniętym przez woły. Na plantacjach czarni robotnicy zbierają bawełnę. Nie są niewolnikami, jednak za pracę dostają niewiele pieniędzy – ich pracodawca jednak żywi ich i daje im mieszkanie. Czasami żyją lepiej, niż robotnicy w wielkich miastach, którzy za marną pensję narażają życie przy maszynach, nie będąc pewnymi pracy każdego ranka, kiedy przyjdą do fabryki.

To także państwo kultury i ideologii. Spory toczą się o pryncypia, nie o poszczególne konkrety. Ruchy masowe i elitarne, rewolucja i reakcja – to wszystko miesza się z niezwykłym celtyckim pochodzeniem – wciąż odbywają się obrzędy w świętych kręgach, gdzie kozy składane są na ofierze bogom… A składający często są poważanymi biznesmenami czy politykami. Artyści tworzą pod wpływem popularnego opium, wielcy społecznicy propagują pracę u podstaw, a romantycy piszą o poświęceniu wobec idei narodu i wolności.

Nie jest to państwo idealne. Wypadki wybuchów kotłów parowych, w których jest po wielokroć wiele, zabijają i ranią. Część żyje w nędzy, część w dostatku. Typowe społeczeństwo wieku XIX. Nietypowa technika. Oryginalny ustrój. Niezwykła atmosfera. Tajemnicza kultura. To wszytko razem? Nie bój się marzyć…

Co do realizacji, to nie jest to tylko marzenie. Wizja nie jest trudna do realizacji w formie mikronacji. Wystarczy grupa zaangażowanych, poważnych osób. To zresztą jest niestety największa słabość planu – uczestnicy muszą być a) w miarę doświadczeni i zaangażowani w mikronacje, b) umieć się wczuć w zabawę, c) musi ich być trochę…

Co w tej sytuacji można zrobić? Zobaczymy, będziemy się starać. Może się uda…


Staty

  • 5,348 wejść

 

styczeń 2008
P W Ś C P S N
« gru   lut »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Last FM

Ile warty jest ten blog?


My blog is worth $2,822.70.
How much is your blog worth?

MyPersonality

Click to view my Personality Profile page