Archiwum dla wrzesień, 2007

Coś nowego

To moze taka bardzo codzienna notka, zawierająca mniej więcej to, co typowy opis na gg typowej czternastolatki, ze szczególnym uwzględnieniem zakończenia.

Wstałem ok. 11, Obejrzałem kolejną ściągniętą z eMule częsć Dwóch wież (extended), tym razem pierwszą (trzecią mam od wczoraj). Wiem, że nie pokolei, ale cóż. A od potem do teraz snuję się i trochę sprzątam, a wogle nie robię tego co mam robić, czyli dzwonić po rodzinie, żeby zaprosić na jutro na imieniny. Ech. Nie lubię dzwonić. Choć też zależy gdzie.

Dom->sprzątanie->dzwonienie(fak!)|KoffamCiękottku:-*|kom|nieprzeszkadzac|

cozaabsurd|tusiemiesciwiecejtekstunizwgg!|litwoojczyznomojatyjestesjakzdrowie(…)

PS. No tak, z zaaferowania nie wpisałem tematu…

[Po raz kolejny - wykręcona w śrubkę inspiracja Chyżym. Może znowu pobudzę Morpha do pisania. Zawsze jakiś pożytek.]

W świecie w którym żyję, żyje się lepiej. W sumie, jak w raju. To jest świat, który można sobie pozwolić na problemy osobowościowe. Świat, gdzie kasę masz, jeżeli tylko Ci się chce. Albo jeżeli twoim rodzicom się chce. A ty możesz się obijać, zabawiać, psuć wzrok przed komputerem lub wątrobę na imprezach. Ten świat jest łatwiejszy, znośniejszy i inny. Jak masz chwilkę zadumy, możesz pomyśleć sobie o tych stamtąd, w zależności od poglądów w różny sposób. Albo z pogardą, bo frajerzy i im się nie udało i dobrze im tak, albo z litością, bo biedacy, życie ich zmarnowało, ale co ja mogę zrobić, albo dajmy na to z podziwem, w końcu to oni są robotni, państwo budują, ale żeby tak jak oni, to nie, ja nie z tej gliny, mogę się pozachwycać, ale pozostaję stolycznym yntelektualystą. Dla mnie już praca w McDonaldzie to praca fizyczna i ostatecznie tylko do takiej się mogę zniżyć. Żeby mieć na fajki albo wódkę. No, czasem można dla frajdy popić komandosa i popozować przed resztą i samym sobą, że jestem, dajmy na to, punkiem co to tylko jabole. Absurd. Od kiedy prawdziwy punk pije jabole?

Czy żyję w takim świecie? Półstopiem. Półstopiem gdzie indziej, reszta w sumie obija się o ścianki tego małego świata, który w większym stopniu składa się z mojego mieszkania. Wyjść? Po co? Znajomi, jak są, to gdzieś na Bemowie, w chuj daleko. Zresztą, tacy znajomi… nawet nie zadzwonili od czasu końca szkoły. Przynajmniej niektórzy.W pobliżu? Gdzie się pokręcić? Po Pradze pełnej meneli, albo zwykłych szarych ludzi o pustym spojrzeniu raczej nie, Nowy Świat+Krakowskie Przedmieścia są o wiele ciekawsze, ale ile można chodzić i patrzeć na ludzi… Odludek raczej ze mnie, czyż nie? Ciekawe czy studia coś zmienią… W sumie, jeżeli będzie tam społeczność, która sama mnie wciągnie do siebie, to chyba coś jednak… Ale cholera wie.

Rok studiów do pierwszej, niewielkiej zmiany. Kolejny rok, do drugiej poważnej zmiany. Jeżeli wszystko pójdzie mniej więcej dobrze. Esz. Czy wy też czasem marzycie, żeby wyłączyć świadomość i czekać w nieświadomości do lepszych czasów? Czy to tylko ja tak miewam?

Cóż, tak czy inaczej, nieodwołalnie kończą się beztroskie lata mordęgi w szkole, teraz zacznie się mordęga+ troski na studiach.

Życie jest absurdalne, a ja powinienem skończyć tę notkę. Tematy mi się wyczerpują z improwizacji, co widać poprzez dużą ilością akapitów (może i wyglądają na powiązane, ale każdy z nich to oddzielna myśl.) W sumie… ileś tam słów, nie pisze ile, bo dopisując jeszcze zwiększam ich ilość… czterysta dziewięćdziesiąt siedem i tak dalej. Chyba powinienem iść spać, skoro zaczynam przynudzać… hrrr… vnqgic[;

… Ale nie k***a na klawiaturze, człowieku, opanuj się. Za sobą masz łóżko, które po drobnym uporządkowaniu będzie świetnie się do tego nadawało. Dokończ pisanie, zgaś monitor, bo eMule pracuje, ułóż poduszki i walnij się spać. Grzeczny chłopczyk. (To ostatnie to cytat z mojej Kasi, uwielbiam jak takdo mnie mówisz kochanie ;-) )

EDIT//PS. No tak, z zaaferowania nie wpisałem tematu. Ani kategorii.

Absolutne wku****nie…

… z powodu lektoratów językowych. Nie gniewałbym się, gdyby do wyboru było 3-5 języków powszechnie używanych plus kilka najpopularniejszych egzotycznych (chiński, arabski – w ten deseń). Ale nie mogę zrozumieć, jeżeli lektoratów jest chyba ponad 60, wliczając języki takie jak suahili (o dziwo w Studium Europy Wschodniej), albański, macedoński, kirgiski, czeczeński i baskijski, dlaczego nikt k***a nie stworzył lektoratów z języka gaelickiego. Co za patafiany!

Oczywiście, nie jestem tak głupi żeby kogoś oskarżać na serio. Tak sobie pluje w przestrzeń, bo w brodę nie ma po co. Po prostu zły jestem, bo choć nie liczyłem na takie lektoraty, to chętnie bym się zapisał, gdyby były. Ech, mój pech. Mam plan rezerwowy, ale jak nie, to zostanie mi się zapisać na francuski czy angielski… Nuuudy. Innej notki dziś nie będzie, dostałem z półobrotu.

P.S. Nawet przyjemność planu rezerwowego mi odebrali. Turkmeńskiego też nie ma. K***a.

Nieprzemyślenia i niepolemika, czyli Zjazd część pierwsza i ostatnia…

Postanowiłem już w pociągu powrotnym jak pisać tę notkę, a teraz piszę ją dokładnie odwrotnie.

Zacznę od wulgaryzmów, które dla zasady ocenzuruję :-P Tzn. chodzi o tekst zjazdu, którym niewątpliwie został referat mecenasa von Liechensteina “Wykorzystanie patelni w stosunkach polsko-turkmeńskich”. Zacytuje (choć pewnie nie dosłownie, gdyż ból brzucha podczas śmiechu uniemożliwił komórkom pamięciowym zarejestrować wszystkiego) trzy fragmenty owego ważkiego referatu:

“Co jest k***a zje***ego w Turkmenie? To, że jest j***ym Turkmenem!”

“Idzie taki korytarzem i do mnie – Salaam alejkum. No k***a! Gdybym miał patelnię to bym mu pie****nął i powiedział: – alejkum salaam!”

“Matka mi mówiła żebym zaakceptował tego Turkmena, ale co ja k***a mogę zrobić? Wziąć wódkę, pójść do niego, zgasić światło i powiedzieć żeby pił bo Allach nie widzi?”

To tyle, jeżeli chodzi o referat. Był niezwykle zabawny kiedy się go słuchało, ale niezbyt po przemyśleniach i zdaniu sobie sprawy, że on tak na serio. Ogólnie jednak, poza tego typu wkurzającymi wstawkami, fajny człowiek ;-) Pozdrawiam ;-)

Poza tym było bardzo okej, chyba lepiej niż w zeszłym roku (nie musiałem zrywać się o pogańskiej godzinie, żeby zdążyć na pociąg i na ślub siostry), bo zostałem nawet do poniedziałku do drugiej godziny :-P

I tyle,  opisywać wszystkiego dokładnie nie mam czasu, bo było tego straszni dużo. Tak czy inaczej, śliwowica Kwaziego była niesamowita :-] A i kaca się po niej nie ma :-P Ale za to chyba coś złapałem, nie wiem czy od Imiego czy Wandera. A matka chciała mnie przed wyjazdem zaszczepić :-P

I na koniec tradycyjny offtopic.

Patrzę sobie na kategorie obok okna w którym piszę i widzę (obok siebie) – muzyka, poetyka, polityka. Tylko erotyki brakuje. Może zacznę wklejać swoje nagie fotki? ;-P

PS. A propos – http://www.sarmacja.org/strona,news,2737

[...]

Cały czas czekam tu na Ciebie.

Zbieram rady i słodkości,

Gromadzę fajerwerki i ozdoby,

By ujrzeć uśmiech w twoich oczach.

Cały czas czekam, by Ci powiedzieć,

co czuję i czego dla nas pragnę,

czekam by i Ciebie móc wysłuchać.

Słucham takich piosenek i czekam,

aż będę mógł spróbować.

By móc ujrzeć uśmiech w twoich oczach.

Muzyka reklamowa

Zdecydowanie mogę powiedzieć, że muzyka w reklamach ostatnio mnie intryguje.

Dominują przede wszystkim reklamy samochodów. Ostatnia maniera w tej kategorii jest ciekawa, szczególnie podobają mi się reklamy Saab’a 9-3  z muzyka Niny Kinert “Throught your eyes”, (zajrzyjcie na myspace.com, tam możecie sobie posłuchać pełnej wersji) a także bardziej żywa reklama Suzuki Swift. Ale podobne reklamy mają też inne samochody – muzyka i samochód jedzie sobie.  I różne obrazki z jego okien. Ale muzyka potrafi być ładna. Muszę jeszcze sobie odświeżyć pamięć, bo pamiętam, że podobna była chyba w reklamie hp (Hewlett-Packard, nie Harrego Pottera).

Z innych spraw – jutro na zjazd, wracam w niedzielę. Właśnie, nie sprawdziłem powrotnego. Ech, to moje zapominalstwo… kiedyś mnie zabije. Jakby co, to uprzedzałem.

Laba się kończy. Frustrujące. Ale moje zdolności wyszukiwania informacji wróciły, już wiem co i jak :-P

No dobra…

… Morph, przekonałeś mnie ^_^

Jak zwykle nie robię nic. Znaczy obijam się. Lenię i tak dalej. Czy trzeba pisać więcej? A niby powinienem coś robić, np. w związku ze studiami. Tzn. w sumie nie wiele mogę zrobić, bo niewiele wiem. A moje poszukiwanie informacji jest mocno niewydajne. Poza tym olewam obóz zerowy, bo jadę na zjazd. Czy jestem lekkomyślny? I co z tego? :-P

Właśnie, zjazd :-] Fajnie będzie pojechać, parę znajomych gęb, będzie z kim pogadać, komu nawsadzać parę jobów i komu dać w łeb. Niekoniecznie wirtualnie ^_^ <- aha, lubię tę minkę-chinkę :-P Zostało tydzień i parę dni, ale trza by się rozejrzeć za biletem, hm.

Ostatnio z jednej strony moje postrzeganie polityki dochodzi do punktu krytycznego (i ze strony wkur…zenia i ze strony rozbawienia, a jak się zetkną, to sam nie wiem co będzie. Pewnie zapiszę się do Młodzieży Wszechpolskiej.

Wbrew pozorom podobała mi się idea poruszona na LDMW przez parę osób. Ba, byłbym w stanie się w coś takiego faktycznie zaangażować. Panowie, robimy?

Techniczna prośba

Tako rzecze Zaratustra:”Azaliż jeżeli odwiedzacie bloga mojego, a lubicie to i zamierzenia wasze dążą do pozostawania imperatywnie w tym samym kierunku, poświęćcie trochę czasu na pozostawienie jakiegoś śladu swojej obecności.”

Chodzi o to, że kiedy posty są komentowane

- to wiem, że pisanina nie idzie w przestrzeń,

- poza tym wiem, że pisanina ta nie jest aż tak żenująca, żeby powstrzymać się nawet od zwykłego “bez komentarza”, co samo w sobie jest komentarzem, jak powszechnie wiadomo.

- i ogólnie… tak jakoś :-P

Takoż więc… possoosstaaff słłiiiiiciutkiego kooomenciaczka, please…

Jakoś mi się żyje…

… błogo. Znaczy jest tak. Nie muszę nic robić, obijam się bezczelnie w domu. Mam dziewczynę, nie dość, że piękną i mądrą, to jeszcze w dodatku nie w formacie .jpg. Bosh normalnie shok!

W dodatku mam jeszcze miesiąc tej laby. Oczywiście, trochę jest niepokoju, bo jednak, co studia to studia, trzeba będzie się od nowa przyzwyczajać ;-) Ale to jeszcze za miesiąc, więc na razie chillout.

Mnóstwo rzeczy natomiast robię w mikronacjach i dobrze, bo niedługo mogę nie mieć czasu. Akty w Morvanie, uzupełnianie IHM, debaty w Churale. Na to nachodzi jeszcze fakt, że znowu się zapisałem na forum mikronacji… a już tak dobrze było ;-)

Na dobranoc zaprezentuję jeszcze moje najnowsze dziecko – herb klanu O’Rhada.

odznaka.png

Wektorowo mi…

Od wczoraj bawię się rysowaniem wektorów… niby nie jest to proste, ale jednak daje sporo satysfakcji, co jest dla mnie szokiem, jeżeli chodzi o cokolwiek związanego z grafiką.

W związku że i tak obnoszę się tym dumny jak paw, co zapewne wiele osób denerwuje – wybaczcie! – to i tu się pochwalę moim cudownym dzieckiem…

A teraz coś, czego jeszcze nikomu nie pokazywałem – ten sam sterowiec od tyłu. Wbrew pozorom, był trudniejszy do zrobienia – ten na górze, przynajmniej jeżeli chodzi o kontur, zrobiłem obrysowując inną bitmapę (co też nie jest jakoś super proste, przynajmniej dla mnie :-P).

Taak… rozumiem was, ale to jest mój blog, więc tu jest to co mnie interesuje :-P I mnie nie prowokować, bo mam zamiar napisać cudowny* opis techniczny tego Zeppelina, a jak będziecie zrzędzić, to go tutaj umieszczę :-P

* cudowny, bo nie znam się niemal wogle na technice. Więc sporą część będzie trzeba zrzucić na Morwańskie Laboratoria Naukowe, które wynajdą supergaz, dwa razy lżejszy od helu, i superstal, która jest o połowę lżejsza i dwa razy mocniejsza. albo coś takiego… a te silniki to pewnie będą mieć napęd jądrowy.**

** wbrew pozorom, to nie jest aż tak wielkie sci-fi. Były i są takie plany – odsyłam do tego artykułu na Airbot.net – serwisie o sterowcach.


Staty

  • 5,377 wejść

 

wrzesień 2007
P W Ś C P S N
« sie   paź »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Last FM

Ile warty jest ten blog?


My blog is worth $2,822.70.
How much is your blog worth?

MyPersonality

Click to view my Personality Profile page