Wróciłem z tego wyjazdu, mocno zły. Że wróciłem, bo ja tam chcę zostać na zawsze. Może i odległość pozwala budować dystans i inne chujemuje, ale dystansu, to ja mam za dużo. Chcę go skracać.
Kurcze, parę godzin i już tęsknię jakby mnie tam wogle nie było. Jak odjeżdżałem to kląłem nie zgadniecie na co. Na ten świat, który niby ukształtowaliśmy, żeby nam był pomocny, a tak naprawdę to wiele rzeczy nam utrudnia. Zawiodłem się na cywilizacji, można by powiedzieć. Napisałem wiersz nawet o tym, acz to nie miejsce na moje marne publikacje.
Coż, takie życie.
Ale za dwa tygodnie pewnie pojadę do Krakau, żeby znów być z Nią. To nastawia optymistycznie.



