Tytuł jest boski, nie? Brzmi mi to bardzo czekańskojęzycznie (Hej, RCA! Kiedy zostaniesz Księciem Sarmacji?), acz nie mogę odmówić mu silnych wpływów rajńskich i teorii Kaworunagisizmu (że aż zacytuję “Sarmacja jest zła. Nie jest PRAWDZIWĄ mikronacją. Ja zrobię lepszą. E, nie, ludzie mi przyszli źli, zrobię następną, jeszcze lepszą. Ale tamta też jest moja, tylko moja! Nie doceniacie mojego artystycznego talentu!”) – zresztą tak jak i reszcie tekstu. Dedykuję go Jego Świętobliwości Kefasowi, oby żył wiecznie.
Dobra. Od razu powiem, że teorię mam w głowie, a że jest ona (głowa, nie teoria) trochę nie poukładana, jej logiczność (teorii, nie głowy) ewentualnie może zostać zaszwankowana przekładem z mojego na p0lski. Cóż, w końcu jestem geniuszem i nie macie możliwości pojąć choćby połowy z tego co mój nieomylny mózg wyprodukuje. I to na jałowym biegu.
Dobra, zaczynam. Więc co jest nie tak z Sarmacją? Tu powinienem napisać, że na pozór nic po czym “odkryć rzeczy oczywiste”. Nie zrobię tego i powiem wprost – kolejne inkorporacje, odpływ (nie będę się rozwodził, czy wymuszony czy nie) tych, którzy stanowili zawsze prawdziwą opozycję, spadek poziomu wypowiedzi, widoczny głównie w “nowej” prasie, szołtboksie i na LDKS (Nie wiem jak na forum, bo od paru miesięcy przestałem bywać) , kolejne inkorporacje – nie kryjmy się, żenujące porównując je z inkorporacją Teutonią i uniami z Wandystanem i Baridasem.
Trizondal, Sclavinia, Lo(l)ardia. Trzy kolejne inkorporacj, które pogrążają Sarmację w fali oskarżeń z różnych stron. Jedni biadolą, inni się śmieją. Ale w mojej opinii jest to tylko jedna z przyczyn.
Problem polega na tym, że Sarmacja, konsekwentnie do powtarzanych od dawna deklaracji Księcia i rządów (głównie SPD) coraz bardziej zmniejsza odsiew ludzi, którzy się wprowadzają, żeby po paru dniach czy tygodniach zniknąć. Sarmacja jest prostsza, zawsze znajdziesz kogoś kto Ci pomoże, nie musisz samemu się wczuwać i obcykać sytuacji, bo dostaniesz pomoc, choćby od SPD która poprowadzi Cię za rączkę. Po drodze przez wszystkie urny, ale mniejsza o to.
W związku z tym, że prościej jest zostać Sarmatą, niestety obniżył się ich poziom, co do pewnego stopnia wiąże się z obniżeniem średniej wieku (co jednak nie jest stałą zasadą – w wielu przypadkach nie należy wiązać wieku z poziomem wypowiedzi).
I tak pogoń za coraz większą populacją sprawia, że jej poziom spada na łeb, na szyję. Kiedy ja zaczynałem, pierwsze trzy miesiące poświęciłem czystej obserwacji Sarmacji. Czasem coś skomentowałem w BS i tyle. Dopiero, jak poznałem trochę ten świat, to wciągnąłem się naprawdę. Odkryłem to COŚ.
Dlatego uważam, że mikronacja nie powinna być otwarta na wszystkich. Ci którzy umieją sobie poradzić z samodzielnym wejściem w v-świat, z niewielką podbudową np. IES są warci być mieszkańcami. Jeżeli nie – nie sądzę, żeby z takich ludzi był duży pożytek. Jeżeli ktoś sam nie ma np. dostatecznej wyobraźni, żeby wczuć się w taki świat, to mu się tej wyobraźni nie implantuje. Jeżeli ktoś jest tzw. “neokidsem”, to żadnej korzyści z wciągnięcia do Sarmacji nie odniesie ani on, ani Sarmacja.
Niestety, wiele czynników się sprzęgło, co doprowadziło właśnie do obecnej sytuacji. Otwarcie Sarmacji na nowych promowane przez Księcia, wciąganie ludzi jako darmowej siły wyborczej przez SPD, seria kompromitujących inkorporacji yoyonacji i państwa forumowego…
Możliwe, że Sarmacja się zmienia, bo zmienia się świat, Polska, internet i cholera wie co jeszcze, możliwe, że tego nie można powstrzymać. Bywa. Czasami najlepiej jest być pokonanym… (i tu kolejne pozdrowienia dla Kefasa, Sojusznika Sami_Wiecie_Kogo :-P)
Chyba tyle. Wiem, że mogło wyjść alogicznie, nieprzekonywująco, co nieco bełkotliwie i tak dalej, ale nieważne :-P