… czyli o muzyce, nie o Pratcheccie. Chociaż może też. Trochę?
Posiadam gust muzyczny. Jak większość mnie, odstaje on od innych gustów. W sumie, kiedyś sam nie wiedziałem czego słucham. Teraz patrzę na listę swoich odsłuchań to nadal myślę, że chyba coś nie tak. Pierwsze miejsce – Howard Shore (dla niezorientowanych – autor soundtracku do Władcy Pierścienia). Drugie – Jacek Kaczmarski. Czyli w normie. Dalej – Hans Zimmer (2 i 3 Piraci z Karaibów) i Klaus Badelt (1 Piraci z Karaibów). I klops. Bo dalej mamy Piotra Rubika.
Ostatnio jak mój kumpel to zobaczył, to aż go zatkało. Cóż. Wolę Piotra Rubika, od, dajmy na to, Paprika Korps czy Vavamuffin. Czy jak to się tam pisze.
Zauważyłem u siebie skłonność, a wręcz ciekawość “opowieści”. To dotyczy nie tylko piosenek, muzyki, ale też filmów i książek. Są piosenki, które melodią poruszają mnie i tworze własne historie do muzyki, nie słysząc słów. Pewnie byłbym zdziwiony, kiedy bym się dowiedział o czym tak naprawdę jest np. “When the sun goes down” Arctic Monkeys, czy “Dani California” Red Hot Chili Peppers. I są piosenki, gdzie wnikam w tekst i słowa, muzykę traktując jako miły dodatek, lub jej nie słysząc m.in. Rubik, acz nie tylko. I są piosenki które mnie nie ruszają. Bywa.
Dlatego też często oglądam filmy które są strasznie nudne/kijowe/zjechane/sztampowe itd. Bo nie patrzę na to, że schemat jest powtórzony po raz kolejny. Bo patrzę na historię jaka się toczy. Lubię też czytać książki fantasy. Nawet te gorsze. Oczywiście nie tylko – trudno nazwać gorszym Pratchetta. A czasami nie sięgam i nie czytam tego co inni dawno już przeczytali. Części znanych pisarzy nie znam w ogóle. Tak dla przykładu – Paulo Coelho.
Wracając do muzyki. Znajduję coś dla siebie w niemal każdym gatunku muzyki. Dla przykładu – niestrawny polski hip-hop też dał coś akceptowalnego – KoprucH. Dla mnie zjadliwe.
Bywa i tak, że słucham muzyki, nie słysząc. A bywa, że wczuwam się w jakiś rytm całą duszą i piosenki słucham na okrągło – ot, ostatnio, “Antoni Radwan” z płyty “Koledzy” Maleńczuka i Waglewskiego. Muzyka to cudowna sprawa i gdyby ktoś już jej nie wymyślił, to należałoby to zrobić za niego ;-)
P.S. Kefas dzięki za rady. Jak będę chciał lepszego bloga, to zmienię mu skórkę :-P




Rubik ssie. KoprucH – wręcz przeciwnie. Ponadto z tej gałęzi polecam również Łonę. Koledzy to świetna płyta. Coelho – nadrób, koniecznie ;]
Ogólnie rzecz biorąc jednak Twój gust muzyczny jest całkiem dobry. Poza tam Rubikami i Kaczmarskimi etc ;d
A zamiłowanie do Pratchetta z Tobą podzielam, także i tak jest nieźle ;d
Wiesz. A mnie się podoba :-] Znaczy muzyka, nie sam Rubik. :-]
Nawróc się na joggera :P
Praczet to grafoman. O :D A ja to profan ;P