Archiwum dla lipiec 12th, 2007

Muzyka duszy…

… czyli o muzyce, nie o Pratcheccie. Chociaż może też. Trochę?

Posiadam gust muzyczny. Jak większość mnie, odstaje on od innych gustów. W sumie, kiedyś sam nie wiedziałem czego słucham. Teraz patrzę na listę swoich odsłuchań to nadal myślę, że chyba coś nie tak. Pierwsze miejsce – Howard Shore (dla niezorientowanych – autor soundtracku do Władcy Pierścienia). Drugie – Jacek Kaczmarski. Czyli w normie. Dalej – Hans Zimmer (2 i 3 Piraci z Karaibów) i Klaus Badelt (1 Piraci z Karaibów). I klops. Bo dalej mamy Piotra Rubika.

Ostatnio jak mój kumpel to zobaczył, to aż go zatkało. Cóż. Wolę Piotra Rubika, od, dajmy na to, Paprika Korps czy Vavamuffin. Czy jak to się tam pisze.

Zauważyłem u siebie skłonność, a wręcz ciekawość “opowieści”. To dotyczy nie tylko piosenek, muzyki, ale też filmów i książek. Są piosenki, które melodią poruszają mnie i tworze własne historie do muzyki, nie słysząc słów. Pewnie byłbym zdziwiony, kiedy bym się dowiedział o czym tak naprawdę jest np. “When the sun goes down” Arctic Monkeys, czy “Dani California” Red Hot Chili Peppers. I są piosenki, gdzie wnikam w tekst i słowa, muzykę traktując jako miły dodatek, lub jej nie słysząc m.in. Rubik, acz nie tylko. I są piosenki które mnie nie ruszają. Bywa.

Dlatego też często oglądam filmy które są strasznie nudne/kijowe/zjechane/sztampowe itd. Bo nie patrzę na to, że schemat jest powtórzony po raz kolejny. Bo patrzę na historię jaka się toczy. Lubię też czytać książki fantasy. Nawet te gorsze. Oczywiście nie tylko – trudno nazwać gorszym Pratchetta. A czasami nie sięgam i nie czytam tego co inni dawno już przeczytali. Części znanych pisarzy nie znam w ogóle. Tak dla przykładu – Paulo Coelho.

Wracając do muzyki. Znajduję coś dla siebie w niemal każdym gatunku muzyki. Dla przykładu – niestrawny polski hip-hop też dał coś akceptowalnego – KoprucH. Dla mnie zjadliwe.

Bywa i tak, że słucham muzyki, nie słysząc. A bywa, że wczuwam się w jakiś rytm całą duszą i piosenki słucham na okrągło – ot, ostatnio, “Antoni Radwan” z płyty “Koledzy” Maleńczuka i Waglewskiego. Muzyka to cudowna sprawa i gdyby ktoś już jej nie wymyślił, to należałoby to zrobić za niego ;-)

P.S. Kefas dzięki za rady. Jak będę chciał lepszego bloga, to zmienię mu skórkę :-P

Czekajac na dwa tygodnie…

… czyli dlaczego nie należy się zbytnio uzewnętrzniać. Więc nie powiem co te dwa tygodnie oznaczają.

Co ostatnio dało mi do myślenia? Hmm. Spotkanie, z Lamedem, Misiem i Chyzym. Siedziałem i głównie słuchałem. Lamed przetłumaczył książkę, którą reszta przeczytała. A ja nawet tytułu nie znam. Wstyd powiedzieć. Ale nadrobię zapewne. A tak to tylko posiedziałem trochę jak na tureckim kazaniu, choć rozmowa była interesująca.

Interesujące było słuchać też tego co mówili o sobie. Misiu jedzie gdzie jedzie, Chyzy przeżył co przeżył… hm. Tylko ja jakoś nie miałem co opowiadać. Najmłodszy z nich wszystkich, najmniej przeżyłem. A przynajmniej tak mi się wtedy zdawało, że nie ma o czym mówić.

Dopiero po powrocie do domu zdałem sobie sprawę, że ja z kolei mam jedną taką rzecz, której oni nie mają. I której im życzę jak najserdeczniej. Szczególnie Chyżemu ;-) Aha – rozumiem twoje postępowanie, ale go nie popieram. Po prostu wydaje mi się nie fair.

Dwa tygodnie. Czy ja się denerwuję? Nie. :-]

Robert pisze, że blog może działać oczyszczająco. Coś w tym jest. Kurde, ale ja mam słabość do takich wyrażeń ;-)

Z kolei Kefas pisze że nie ma co się silić na oryginalność. Silić się nie muszę. Bo blog jest oryginalny :-]

Zapowiada się kolejny dzień na marnowanie czasu. Ostatnio myślałem o tym, że jestem nierobem i że może by znaleźć jakąś pracę… Dziś rano budzi mnie matka i wchodzi z 10 zeta w ręku. Dla mnie. Zwrot z podatku PIT. Ech. Nawet podatki są przeciwko mnie. To te dwie notki dla SE. Prześladują mnie. Myślicie, że powinienem na wizytówce już pisać “dziennikarz” ? Nic, że obie zmieściły by się na odwrocie owej wizytówki.

Zastanawiałem się, ile to ja na razie na siebie zarabiałem. Hmm. Od dzieciństwa to tyle, co myłem samochody matce/ojcu/znajomym – chyba szło po 10 zeta. I wyprowadzanie jamników dla koleżanki matki. No i notki. Łącznie ze sto zeta. Niemal wszyscy znajomi ze szkoły gdzieś pracują. Niektórzy w Irlandii. Tylko ja się cholera obijam. I czuję jakiś dziwną niechęć do pracy fizycznej.

Może ta propozycja Magova mnie przełamie. Postaram się nie odkładać tego na później.

Za długa ta notka.


Staty

  • 5,402 wejść

 

lipiec 2007
P W Ś C P S N
    sie »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Last FM

Ile warty jest ten blog?


My blog is worth $2,822.70.
How much is your blog worth?

MyPersonality

Click to view my Personality Profile page