… więc zaczyna się rozpierducha. Mam ochotę na jakiś surrealistyczny odjazd. Hmmm.
a;lslnlsd;;lsd[sap[[r,olnmzm ksdldmdksdlkd lskljma plasjskslk lxlszkl,maks xlcfl szljh;azl opzklj udk dsfsd ;kls; ksd[ ka;l ;lsd., k;kldl; ksjkikap[wqikedm ,.z[psado i n masp; o sfmco olsm ksikik ;lfnk askn ks; klm l;d lelo maslaqpqwirh irn n abv; k;lpd,l l;m, lakdm 65 ;'asdlfm, 'as;df, ;lzdfmpwa[' .asd nk ods3754 oka so as aqfc as[df, pode napsf p mpoedjf pw poiwf fovmds a,p[ewof,[ e[po mo m om o om oas[' ;s 'a [aspkd pp ,[aws omo[]e [pp pe ,ffr[ [ap a’x,wslkasoo m ewoq omwo ow;a;zvvoposa[ p[oe odcm a[fkapa[psa[ dpasdla[spdapsd la[ spdoa[ps od[ o n
To tyle. To graficzny zapis stukania w klawiaturę do muzyki Yann’a Tiersena, “Comptine d’un autre ete l’apres midi”. Ścieżka dźwiękowa Amelii.
Dobra, teraz jakieś poważniejsze sprawy. Na wyjeździe miałem sporo czasu na myślenie. To nie jest zbyt dobry pomysł dla takiej osoby jak ja. Lepiej zmusić mnie do działania, żebym nie myślał za wiele, o takich rzeczach jak dwa tygodnie, studia i inne bzdury. Hmm. To dziwne, że choć wiem co jest w życiu najważniejsze, aby do tego dotrzeć muszę robić rzeczy a) nieważne b) nieprzyjemne c) złe i tak dalej. To mi się niezbyt podoba, ale cóż.
Trzeba złamać samego siebie, żeby dostosować się do społeczeństwa. W końcu kim byśmy bez niego byli? A kim ono by było bez nas?
To jest ten moment w którym chciałem napisać “Cholera, znowu metafizyka.” albo coś równie udręczonego. W ramach autosadyzmu i sadyzmu na czytelnikach nie napiszę tego, ale rozwinę temat swojego poglądu na społeczeństwo. Ogólnie, bez niego nie bylibyśmy sobą, tak więc rozważanie nad tym, czy byłoby lepiej bez niego, jest jak najbardziej bez sensu, bo bez niego nie mielibyśmy okazji myśle…
Shit. Co to leci z głośników? Szufla Winampa zawsze coś wygrzebie. Ech. Za jakie grzechy ktoś mi kazał wrzucać do muzyki tło muzyczne z Cossacks? Bosh, normalnie shok… next. Nightwish. Już lepiej… wracamy do pisania…
…ć nad tym co jest dla nas lepsze. Pytanie, czy społeczeństwo jest tym samym społeczeństwem bez jakiejś jednostki… gdybym był pesymistą powiedziałbym że tak. A że nie zaliczam się do grupy idiotów na torach, czy też tych co się kłócą nad szklanką z wodą, powiem że niekoniecznie. Każde odejście jednostki nie wpływa w znaczący sposób na zmianę społeczeństwa, ale może wywołać “drgania” które w przyszłości zaowocują czymś wspaniałym. Lub strasznym. Lub nie zaowocują.
Soundtrack ze “Szczęk”. Hm, miło, lubię Williamsa.
Dobra, koniec bredzenia. Jutro może napiszę. Ssija!